Park Narodowy Ała-Arcza to cel naszej dzisiejszej wycieczki. Ała Arcza leży w górach Tian Shan. Na terenie parku znajduje się 20 małych i dużych lodowców oraz 50 szczytów górskich.

Do parku jedzie się około 40 km z Biszkeku, jest zadziwiające, że tak dużo ludzi się tam wybiera. Przed szlabanem ustawiła się sporawa kolejka czekających na wjazd do parku.


Mnóstwo ludzi tacha ze sobą całe toboły z jedzeniem i piciem, niektórzy mieli nawet jakieś ogromne gary! Jak się okazało większość tych ludzi nie wybiera się daleko tylko w okolice rzeki Ała-Arcza i tam urządzają pikniki.

Mijamy po drodze kilka drzew z zawieszonymi szmatkami. Te szmatki zostały zawiązane przez szamanów w czasie jakiś obrządków, niestety nie udało mi się dowiedzieć czego dotyczyły te magiczne obrządki.

Śmigamy dolina w stronę gór. Czuję ogromną ekscytacje tym wypadem. Kiedyś bardzo często zdarzało mi się wychodzić w góry i bardzo to lubiłem, sam nie wiem czemu przestałem to robić. Pamiętam sprawiało mi to dziką przyjemność i poczucie wolności. Zdarzało mi się mówić, że będąc na szczycie czuje się bliżej Boga. Wtedy najwyższym szczytem jaki zdobyłem były oczywiście Rysy.


Po krótkiej przechadzce mamy już piknik!!!

Część naszej ekipy została, my ruszyliśmy trochę dalej, zorientować się jak to wygląda.

Widok hipnotyzuje mnie.

Musieliśmy przeskakiwać przez kamienie na drugą stronę rzeki, co wbrew pozorom, nie było takie łatwe jak by się zdawało.







Mamy szczęście i widzimy kozice górskie
warto było



Widać lodowiec “Krawat”




Gdzieś przeoczyłem miejsce, gdzie udało mi się przedostać na drugą stronę, musiałem iść aż do mostku. No szczęście było to w stronę, w którą i tak musiałem iść by wrócić do parkingu.




Arcza – jest to lokalna nazwa jałowca górskiego. Szamani podczas obrządków używają dymu ze spalonego drewna jałowca, który służy do odpędzania złych duchów.