Miałem przyjemność zobaczyć kurort w stanie rozpadu. Podobno za sowietów było to przyjemne miejsce. Można było się pomoczyć w ciepłych wodach leczniczych. Gorąco jest więc komu by się chciało włazić do gorącej wody. Artem mówił, że przyjeżdża tu zimą i podczas siarczystego mrozu, moczy kości w gorącej wodzie, a później w śnieg, tak dla zdrowia i kurażu.
Godła piętnastu byłych Republik Radzieckich.
Wodospad nad którym spotkaliśmy parę rodzimych Kirgizów.
Teraz już wchodzimy w skromne progi kurortu.
Towarzysz Lenin.
Tu już wyjście z obiektu. Obrotowa bramka ma za zadanie utrzymać płynny przepływ odwiedzających, ale tu nikogo prawie nie ma! My widzieliśmy zaledwie kilka osób na terenie kurortu.
Najbliższa okolica kurortu wygląda tak.
Ten jakby zielony budynek, koło białego to kawiarnia/restauracja.
Basen z ciepłą woda.
Dzieciakom nie przeszkadza upał i kąpiel w gorącej wodzie



























